Śmieci, to zysk
- Ze śmieci żyjemy - przyznaje jedna z kobiet, szukająca na wysypisku materiałów, które dałoby się odzyskać i sprzedać. - Jak polikwidowali PGR-y, zaczęła się nędza. Może to nie jest chlubne zajęcie, ale z czegoś trzeba żyć.
Na wysypisku przebiera w ten sposób śmieci od kilku do kilkunastu osób. Mają na to zezwolenie PPK.
- Zawarliśmy z tymi ludźmi układ - przyznaje Kazimierz Biziorek, główny specjalista ds. ekonomicznych PPK. - Zbieracze muszą rocznie odzyskać dla nas materiałów wtórnych za około 30-40 tys. zł.
Gdy powstanie Zakład Segregacji Odpadów, zbieracze nie będą mieli co robić. Być moze znajdą za to oficjalne zatrudnienie w sortowni.
- Już w mieście śmietniki są przeglądane przez miejscowych - tłumaczy inna kobieta narzekając, że coraz mniej można na śmieciach zarobić. - Do tego ci, co wożą śmieci, też w nich grzebią. Gdy śmieci docierają tu, na składowisko, są już bardzo przebrane.
Inne tematycznie powiązane strony:
†
|